piątek, 18 grudnia 2015

Paula Hawkins "Dziewczyna z pociągu"- hit czy kit? Recenzja




Odkąd tylko zrobiło się głośno o tej książce, widziałam że muszę ją przeczytać. Po pierwsze intrygowała mnie okładka. Patrząc na nią, wyobrażałam sobie jakąś straszną zbrodnie, mroczną dziewczynę i ten pociąg... stary i klimatyczny. Uwielbiam pociągi, może też i dlatego tak ciągnęło mnie do tej publikacji. Ten cytat Kinga i słowa "Nie znasz jej, ale ona zna Ciebie", były tak przyciągające, że przepadłam.


Gdy zaczynałam ją czytać nie wiedziałam o niej totalnie nic. Nie przeczytałam nawet opisu książki. 
Pierwsze rozdziały pochłaniałam jednym tchem. Czytałam ją do póki nie zasnęłam gdzieś późno w nocy, ale następnego dnia... wcale nie czułam tej iskry, że koniecznie muszę do niej wrócić. Ekscytacja nadchodziła gdy tylko zaczynałam ją czytać. Na przemian współczułam i nienawidziłam głównej bohaterki. Ku mojemu rozczarowaniu nie była ona jakąś tajemniczą dziewczyną z pociągu, nie było też jakiejś spektakularnej zbrodni. Z jednej strony przyjemny thriller, tajemnica, a z drugiej lekko irytująca bohaterka (przedstawiana jako żałosna alkoholiczka, znudzona życiem, nikomu niepotrzebna, jeżdżąca pociągiem w tę i z powrotem).  Muszę przyznać, że w połowie dopadł mnie lekki kryzys. Nic się nie działo, a tytułowa dziewczyna mnie już tak denerwowała, że chciałam jej dać po twarzy by się opamiętała. Jednak nie lubię zostawiać nieprzeczytanych książek i postanowiłam ją skończyć licząc że to ja skończę ją pierwsza, a nie ona mnie.
Uwielbiałam w tej książce podział na rozdziały imienne. Nie rozdział 1, 2, 3 itd. Ale rozdziały według bohaterów, bardziej w formie pamiętnika okraszonego datą, niż powieści. Fajne było też to, że czytelnik sam może dochodzić do sedna sprawy.
Nie wciągała mnie ona na tyle żeby nie móc się oderwać na kilka godzin czy dni, ale jednocześnie w mojej głowie ciągle tkwiła myśl "co dalej" i czułam że muszę ją skończyć.





Paula Hawkins stworzyła bardzo pouczający thriller. Pokazała że nikt nie jest idealny a większość to pozory. Udajemy przed sąsiadami, współlokatorami a nawet przed partnerami. Po co? Każdy ma jakiś cel. Pokazuje też, że często sami sobie tworzymy wyidealizowany obraz ludzi, a gdy ich poznajemy nadchodzi ogromne rozczarowanie.
Koleżanka stwierdziła że bardziej by rozumiała bohaterkę, gdyby się upijała. Może i miała trochę racji. Bohaterka mnie na prawdę irytowała! Może ktoś kto był w podobnej sytuacji alkoholowej jak ona, byłby w stanie bardziej ją rozumieć i mentalnie wspierać. Ja pomimo starań nie do końca rozumiałam jej poczynania. Dlaczego po raz kolejny się upiła skoro poprzednio skończyło się to tragicznie?!
"Dziewczyna z pociągu" zawiera w sobie tajemnicę, zagadkę której rozwiązania sami możemy dociekać. Zawiera też ogrom prawdy o nas samych i naszym najbliższym idealnym otoczeniu. Często wydaje się nam że nasze problemy nie dotykają innych ludzi, że nikt nigdy wcześniej tego nie przechodził, albo że nasi sąsiedzi mają wszystko czego w życiu pragnęli i muszą być szczęśliwi. Nie prawda. Tak na prawdę nie wiemy co czują najbliżsi, do póki ich nie poznamy od tej strony "problemowej".

Moim zdaniem, książka jest warta uwagi. Jest zdecydowanym hitem tej jesieni, lekkim i przyjemnym z którego jednocześnie możemy wyciągnąć jakieś wnioski. Mnie nie wciągała jakoś specjalnie, ale znam osobę która nie mogła sie oberwać i czytała ją nawet u fryzjera (pozdrawiam ;) ).

Na prawdę polecam ją na chłodne zimowe wieczory z towarzystwie gorącej czekolady i kocyka.

Ciekawi mnie, co sądzicie na jej temat? Koniecznie dajcie znać

Karo

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka